Mikołaj Zajac
Państwowe Liceum Muzyczne w Krakowie w klasie ontrabasu. Studia na wydziale architektury Politechniki Krakowskiej. Miałem targać za sobą kontrabas... wybrałem coś nieco lżejszego - aparat fotograficzny i nierzadko cały majdan przedmiotów, które wykorzystuję w kreacyjnym modelowaniu przestrzeni. Tworzą się z tego historie ludzi i przedmiotów. Relacje między nimi zachodzą niczym reakcje chemiczne w laboratorium początkującego chemika-hobbysty. Nigdy nie wiadomo, co z tego wyniknie w momencie mieszania substancji. Ostateczna symbioza między przedmiotem i człowiekiem zostaje osiągnięta. Czasami jest im nadana mimowolnie.
Nie istniejemy bez przedmiotu. Jedynym nie-przedmiotem, jaki posiadamy, jest nasze ciało. Czasami i ono traci podmiotowość. W konstrukcji przedmiot - nie-przedmiot odnajduję kontrast między funkcją nadaną ciału, przedmiotowi a odrębnym życiem, jakie wiedzie każdy przedmiot z osobna, indywidualną ścieżką zapisu, którą pozostawia za sobą każdy z nas. Zacząłem fotografować na studiach. Od tamtego czasu realizuję poszukiwania nowych obszarów, nowych zakazanych historii miłosnych człowieka do przedmiotu. Udaje się to, również dzięki cierpliwości i chęci współpracy moich znajomych, którzy służą pomocą, by stać się żywą, nie-przedmiotową składową moich zdjęć.
Najpierw zajmowałem się wyłącznie fotografią czarno-białą i od samego początku sam zajmowałem się obróbką zdjęć. Ostatnio coraz częściej sięgam do fotografii kolorowej. Wymaga więcej uporu, by wydobyć finalny, zamierzony efekt korzystając z błon kolorowych, ale otrzymujesz też większe pole manewru, by uzyskać i zatrzymać pewien rodzaj napięcia obecnego jedynie w kolorze. Choć czasem nie sposób mi nie zgodzić się ze słowami Rolanda Barthesa. Kolor jest dla mnie czymś sztucznym, szminką (jak ta, którą maluje się grupy). Gdyż mi nie na "życiu" zdjęcia (pojecie czysto ideologiczne), chodzi o pewność, że sfotografowane ciało dotyka mnie swymi promieniami, a nie jakimś dodanym światłem.
